www.trojmiasto.pl

Charles Ogier Dziennik podróży 1635-1636 - fragment

Oliwa

KAROL OGIER
DZIENNIK PODRÓŻY DO POLSKI 1635-1636
Część I, s. 306-309; Gdańsk 1950
Część II, s. 123-124; s. 164-167; Gdańsk 1953



Cum illustris[simo] nuntio apostolico illustris[simus]noster legatus in eadem rheda ad Olivense monasterium ivit, quod milliari uno Gedano distat. Est illud ordinis Cistertiensis. Monachi omnes cum abbate ante portam ecclesiae nuntium expectabant, ciu crucem osculanduam abbas praebuit; eidemque abbas manum postea osculatus est ac deinde singuli monachi, quorum unus brevem orationem habuit, ad quam cum breviter nuntius respondisset, aqua lustrali omnes nos aspersit. Ingressi sumus deinde ecclesiam canentib[us] monachis atque organis, deinde celebrata missa. Est illa ecclesia longa atque angusta, marmora atque pictiris optimis decorata itemque subselliis grandibus ac recte fabricatis. Ibi septuaginta duo duces Pomeraniae sepulti sunt, quorum imagines pro magna parte visuntur. Novies fuit illa ecclesia vastata ac direpta. Novissime a Carolo Caroli filio, Sueciae admiralio, quem novimus.

Ibi habent lapidem, quem dicunt olim panem fuisse ac miraculo in lapidem conversum; quae fuerit huius miraculi causa, nondum didici. Lauto convivio a domino abbate, qui Coniecpolski propinquus est, excepti fuimus. Aderat prior Dominicanorum Gedanensium. Inde rediimus cum illustriss[imo] nuntio ad portas Gedani, praeter quas duo milliaria ipse confecit Warsaviam versus. Nos urbem ingressi sumus.
17 [października 1635, Oliwa]
Nasz najdostojniejszy poseł [Claude de Mesmes d'Avaux] pojechał w jednej kolasie z najdostojniejszym nuncjuszem papieskim [Onorato Visconti] do klasztoru w Oliwie, odległego od Gdańska o milę. Jest to klasztor cystersów. Wszyscy zakonnicy wraz z opatem oczekiwali nuncjusza przed bramą kościoła. Opat [Jan Grabiński] podał nuncjuszowi krzyż do ucałowania, a potem sam ucałował jego rękę; po nim zrobili to wszyscy zakonnicy. Jeden z nich wygłosił krótkie przemówienie, na które nuncjusz zwięźle odpowiedziawszy pokropił nas wodą święconą. Weszliśmy następnie do kościoła, po czym przy śpiewach zakonników i grze organów odprawiono mszę. Kościół ów jest długi i wąski, ozdobiony marmurami i przednimi malowidłami, a również wielkimi i pięknie wyrobionymi ławami. Są tu groby siedemdziesięciu dwóch książąt pomorskich, których wizerunki po większej części można jeszcze oglądać. Dziesięciokrotnie był ten kościół niszczony i zrabowany. Po raz ostatni przez znanego nam Karola Karlssona [Gyllenjelma], szwedzkiego admirała. Mają tu oni kamień, który - jak opowiadają - był kiedyś chlebem i cudem w kamień został przemieniony; jaki był tego cudu powód, tego się nie dowiedziałem. Opat, który jest krewnym Koniecpolskiego przyjął nas grzeczną biesiadą. Był na niej i przeor gdańskich dominikanów. Z najdostojniejszym nuncjuszem wróciliśmy potem aż do bram Gdańska, skąd on pojechał jeszcze dwie mile na Warszawę. My pojechaliśmy do miasta.

 
Legatus noster ad villam hospitae suae in littore maris versus Olivam sitam excurrit. Legimus ibi summa cum voluptate succinum, quod ventus cum spuma maris proicit,




XXII, quae dies erat Dominici Corporis, ad monasterium Olivense contulit se illustrissimus legatus exceptusque ab abbate atqum in ecclesiam deductus, statim ad confessarit pedes se abiecit. Infinitus haereticorum populus advenerat ad eam ce1ebritatem spectandam. Itaque permultos satellites atque milites abbas qui loci dominus est, undique disposuerat. Facta est insignis processio in interiori monachomus claustro: sunt illi quadraginta aut amplius sine conversis, ad modestiam pietatemque valde compositi; non memim me videre alibi magis compositos. Habent praeclaras vestes ecclesiasticas praesertimque novas, quae a monacho conversu fiunt Phrygio opere elegantissimo. Cum exhibitum est populo ab abbate venerabile Sacramentum, tympana, tubae, organa simul insonuerunt; exceperunt foris dispositae maiores bombardae. Saepiusque deinde ad varias missae cerimonias repetiti sunt illi concentus ac strepitus praesertimque ad Evangelium, ad Sanctus, ad Elevat[ionem] Domini Corporis. Sex nobiles, qui abbati inserviunt paribus indumentis, faces gestabant totidem uraniscum sustinebant. Sequebatur legatus inter palatinidem Saphia [!] et fratrem abbatis, nos deinde cum multis aliis nobilibus Polonis, qui istuc quotannis se conferunt. Sparsi sunt undique flores ramique arborum erecti ipsaeque integrae arbores. Omne interim haereticorum genus arrectis auribus oculisque ad spectandum se ingerit. Feminae in inferiori ecclesiae parte sunt, tam catholicae quam aliae, respiciuntque per ferreos cancellos. Fit etiam praedicatio verbi divini Germanice. Legatus magno catholicorum solatio atque exemplo communicavit.

Lauto prandio ab abbate excepti deinde fuimus non sine oblectatione musicae. Matronae nobiles, uxor nimirum Saphiae [!] aliaeque nobiscum comederunt. Sequutae sunt vespertinae preces aliaque processio, quibus omibus interfuimus; tam in missa quam in vesperis fuit optima musica, nam permultos etiam diversae religionis ex urbe convocare solent vicissimque catholici Lutheranis ad sua festa atque concentus operam suam praestant.

Ingressi sumus postea ecclesiae thesaurum, in quo vasa pretiosa asservantur sanctaeque reliquiae. Ibi Veronicae strophium osculati sumus, quod sibi a Gregorio XIII magni muneris loco datum esse narrant. Reliqua, quae ibi nobis ostensa sunt, iam notaveram ad diem 17 octobris, cum illud monaster[ium] una cum nuntio apostolico D[omino] Viseconti adivimus.

Qui fundatvit hoc monasterium fuit Subislaus dux Pomer[aniae] anno 1170, quiquidem habuerat in somnis illum versum psal[mi]: "quasi oliva fructifera in domo Domini"; petiit a suo sacerdote, quidam hoc significaret; cum intellexisset Olivam monasterio nomen indidit seque monachum deinde fecit. Vixerunt illi religiosi vivuntque hactenus in magna disciplina. Sustinet optime hic abbas cum natalium, tum virtutis dignitate suam auctoritatem, istique Dantiscani eum non parum venerantur, habent enim plerique praedia in illius ditionibus ac iurisdictione.

Gdańsk 5 maja 1636
Poseł nasz [Claude de Mesmes d'Avaux] pojechał do wiejskiego dworku swojej gospodyni [Agata Conradi], położonego na brzegu morza w stronę Oliwy [Konradshammer]. Z okrutną przyjemnością zbieraliśmy tam bursztyn, który wiatr wyrzuca tam wraz z pianami morskimi;


22 maja 1636 (Boże Ciało)
Na Boże Ciało udał się najdostojniejszy poseł do oliwskiego klasztoru, gdzie przez opata przyjety i do kościoła wprowadzony do stóp spowiednika natychmiast się rzucił. Nieprzejrzany tłum heretyków się zeszedł, by się przyglądać tej uroczystości. Opat [Jan Grabiński] tedy, który jest panem tego miejsca, poustawiał ze wszystkich stron moc trabantów i żołnierzy; wspaniała procesja odbyła się w wewnętrznym krużganku klasztoru. Jest tam zakonników - bez braciszków zakonnych - czterdziestu lub więcej, do skromności i pobożności bardzo ukształconych - nie pamiętam, abym gdzie indziej widział bardziej od nich ukształconych. Noszą szaty kościelne wspaniałe zwłaszcza te nowe, które braciszek zakonny jak najpiękniej haftuje. Kiedy opat ukazał ludowi Najświętszy Sakrament, zagrzmiały równocześnie bębny, trąby i organy, co podjęły ustawione na dworze działa. Ta zgodna muzyka i huk dział powtarzał się potem częściej przy różnych ceremoniach mszy zwłaszcza na Ewangelię, na Sanctus, na Podniesienie. Sześciu szlachty, co w jednakowych strojach opatowi służyło, niosło świece, tyle samo ich trzymało baldachim. Za nimi szedł poseł między wojowodzicem [Kazimierzem] Sapiehą a bratem opata [Aleksandrem Grabińskim], potem my wraz z wieloma inszymi szlachcicami polskimi, którzy rok rocznie tam przybywają. Wszędzie rozrzucone były kwiaty i powtykane gałęzie drzew a nawet całe drzewka. Tymczasem cały heretycki naród z naszczurzonymi uszami i wybałuszonymi ślepiami pchał się żeby to widzieć. Niewiasty, tak katolickie jak i insze, znajdują się w głębi kościoła i przyglądają się przez żelazną kratę. Odbywa się także niemieckie kazanie. Poseł przyjął komunię św. ku wielkiemu katolików pocieszeniu i przykładowi.

Przyjmował nas potem opat zacną ucztą, a nie bez tego, by i muzyki tam ku rozrywce nie było. Ucztowały z nami i matrony szlacheckie mianowicie żona Sapiehy [Teodora Sapieżyna] i insze. Nastąpiły potem nieszpory i druga procesja, w czym wszystkim udział braliśmy. Muzyka zarówno podczas mszy jak podczas nieszporów była znamienita, albowiem zwykli oni skrzykiwać z miasta moc muzyków, choćby i odmiennej religii, zaczem nawzajem katolicy służą pomocą luteranom przy ich muzyce na ich święta.

Potem weszliśmy do skarbca kościelnego, gdzie przechowuje się drogocenne naczynia i święte relikwie, ucałowaliśmy tam chustę Weroniki, o której opowiadają, że dał ją im Grzegorz XIII jako wielki dar; o innych rzeczach, które nam tam pokazano, pisałem już pod dniem 17 października, kiedyśmy to byli w tym klasztorze razem z nuncjuszem apostolskim, księdzem Visconti.

Założycielem tego klasztoru był w r. 1170 książę pomorski Subisław. Jemu to śnił się ów werset z psalmu: "niby owocodajna oliwka w domu Pana" [Ps. 51, 9], zaczem pytał swego kapelana co by to mogło znaczyć, a gdy rzecz zrozumiał, nazwał klasztor Oliwą. A potem i sam mnichem został. Pod srogą tam regułą zakonnicy żyli i dotychczas żyją. Opat doskonale opiera swą powagę zarówno na dostojeństwie swego pochodzenia jak i cnoty, i nie byle jak czczą go i owi gdańszczanie, albowiem wieli z nich ma folwarki na ziemiach podlegających jego władzy i sądownictwu.
Tłumaczył Edwin Jędrkiewicz

www.trojmiasto.pl
do góry
Autor: Adam Kromer
(Zapraszam też na moją stronę poświęconą heraldyce)