www.trojmiasto.pl

Giacomo Fantuzzi
Diariusz podróży po Europie (1652) - fragment

Oliwa

Giacomo Fantuzzi
Diariusz podróży po Europie (1652)
Warszawa 1990, ss. 52-53.

Wróciwszy [...] 2 czerwca [1652], do Gdańska, pozostałem tam do wtorku, 4 tego miesiąca.

Wieczorem udaliśmy się z opatem pelplińskim [Jan Karol Czarliński] do Oliwy, pięknego opactwa cystersów, bardzo starodawnego i położonego o mile od Gdańska. Tam to w dni świąteczne udają się gdańszczanie na wypoczynek, a ojcowie owi i opat wielce uprzejmie ich przyjmują, z czego tez bardzo wiele pożytku mają.

Opactwo oliwskie liczy się do najznakomitszych w Polsce, ma ponad 33 tysiące florenów rocznego dochodu, co jest ponad 10 tysięcy naszych scudów, dla samego opata, który - jak to jest we wszystkich pozostałych klasztorach polskich w zwyczaju, w swoją osobną opacką szkatułę posiada, oddzielną od konwentualnej, ta zaś dochodu ma ponad 15 tysięcy florenów dla samych braci, których jest 45, żyjących ściśle według reguły, jako że ich opat do zakonnych opatów należy, a jest nim przewielebny ojciec Aleksander Kęsowski, polski szlachcic, bo z tego stanu pochodzić muszą wszyscy opaci, osoba wielkiej zacności, roztropności, a przy tym hojna bardzo.

Ów opat, jak i opaci pelplińscy, sprawuje wszelką jurysdykcję świecką nad wielkimi dobrami; od ich wyroków do króla polskiego odwołać się można.

Trzeba przy tym wiedzieć, ze w Polsce w roczny dochód lub zysk wlicza się tylko żywą gotówkę wpływającą do kiesy, nigdy zaś to, co się w domu spożywa. I tak dochód 33 tysięcy florenów, jaki ma ów opat, nie obejmuje zboża, piwa, wołów, cielaków, kapłonów, siana, obroku dla koni i innych rzeczy zużywanych na potrzeby samego opata i jego dworzan, tych zaś jest zawsze ponad trzydziestu, a każdy trzyma konia i swego sługę na koszt pana, ów zaś, kiedy się w drogę udaje, czyni to zawsze z wielką pompą, a towarzyszą mu wszyscy ludzie jego na koniach za karetą jadąc.

Stół wielkie posiada znaczenie i bardzo jest kosztowny, jako że w Polsce żyje się wystawnie i ciągle drogie przyjęcia wydaje, zwłaszcza ów opat oliwski tak zwykł czynić; stale cudzoziemców przyjmuje i z wielkim przepychem ich gości. Tak że przyjął w roku 1647 księdza nuncjusza [Jan de Torres] i jego orszak, a teraz i mnie, przy czym darował mi obraz pozłacany, wielkiej piękności, który kosztował go 100 talarów, prócz tego kilka różańców z bursztynu i 25 ungarów na paszę dla koni.

Wyjechaliśmy więc z Oliwy we środę po obiedzie, przy czym kawałek drogi towarzyszył nam ów opat, który dobrymi winami żegnał nas na drogę z kielichem w ręku.

z rękopisu przełożył, wstępem i przypisami opatrzył Wojciech Tygielski,

www.trojmiasto.pl
do góry
Autor: Adam Kromer
(Zapraszam też na moją stronę poświęconą heraldyce)