www.trojmiasto.pl

Relacje z Oliwy
XVIII i XIX wiek

Oliwa

1777-1778
JEAN III BERNOUILLI (1744-1807)

Zaledwie weszli¶my do ogrodu, spotkali¶my się z opatem [Jackiem Rybińskim], który przechadzał się w towarzystwie księcia biskupa warmińskiego [Ignacego Krasickiego] i wojewody, hrabiego Ledóchowskiego. Zostałem mu zaraz przedstawiony i przez niego nader mile przyjęty. Jest to człowiek nadzwyczaj ujmuj±cy i ugrzeczniony, już starszy z domu Rybiński. W mie¶cie [Gdańsku], z którym żyje w najlepszej zgodzie, cieszy się wysokim poważaniem. Mówi bardzo dobrze po francusku, a przed piętnastoma laty odbył podróż pod przybranym nazwiskiem przez Holandię, Anglię, Francję i Niemcy.

¬ródło: Jean III Bernouilli, Reise nach Danzig und Beschreibung der Merkwuerdigkeiten dieser Stadt, Leipzig 1779, s. 306.
za: Joanna Schopenhauer, Gdańskie wspomnienia młodo¶ci, tłum. i obja¶n. Tadeusz Kruszyński, Wrocław 1959, przypis na s. 278

31 paĽdziernika 1792
ppłk STANISŁAW FISZER (1769-1812)

O 12-tej pojechałem z tymże kapitanem [Niedermeierem] i z młodym Schuppeliusem koczem 4-ma końmi do klasztoru Oliwy, mila od Gdańska. Jest to rezydencja biskupa chełmińskiego [Karla von Hohenzollern-Hechingen], który oraz jest opatem oliwskim. Tu ogród w gu¶cie angielskim, w którym między innymi piękno¶ciami jest kaskada i ulica długa i gęsta, w której stan±wszy widać w dalekiej perspektywie morze i na nim okręty.

Droga z miasta, aż do Oliwy przyozdobiona jest wci±ż najpiękniejszymi ogrodami, domkami kupców gdańskich, gdzie w lecie sami mieszkaj±. Jedzie się przez przedmie¶cie "die Langefuhr" [=Wrzeszcz], którego czę¶ć należy takze do króla pruskiego.

St±d pojechali¶my jeszcze ćwierć milę dalej do austerii "Hohenwasser" [Hochwasser], gdzie na górze jest wystawiony budynek z drzewa, z którego widać także morze. [rozebrana w 1856 - na jej miejscu powstała wtedy willa].

¬ródło: Papiery i dziennik generała Fiszera [za:]
Irena Fabiani-Madeyska, Odwiedziny Gdańska w XIX wieku. Z relacji polskich zebrała Irena Fabiani-Madeyska
Gdańskie Towarzystwo Naukowe Gdańsk 1957
s.16-17

1803
MICHAŁ WYSZKOWSKI (1770-1829)

Nie chc±c nic opu¶cić, co było godne widzenia w okolicy Gdańska, wybrali¶my się do oliwskiego klasztoru.

Tam gdzie Jan Kazimierz przed laty
Sławne zawierał traktaty,
Dzi¶ w opuszczonej Oliwie
Mnichy mieszkaj± szczę¶liwie [?!]

Ko¶ciół prócz starożytno¶ci nic więcej nie ma za sob±. Pokazywano nam nagrobek z czarnego marmuru Sobiesława [ufundowany w 1615]. Ołtarz z konch morskich [zapewne chodzi o ołtarz główny], wielkie i gło¶ne organy i malowidła, które lubo mierne, wybornymi nazwać im się podobało.

Położenie Oliwy jest jedno z najpiękniejszych, ale sama prawie natura wszystko tam zrobiła, sztuka mało ja wsparła. W ogrodzie w końcu wysokiego szpaleru widać płyn±ce okręty, ale ten ogród zaniedbany ma ubog± tylko ozdobę z drewnianego pos±gu Fryderyka i ledwie płyn±cej kaskady. Góry przyległe patrz± na morze, z ich wierzchołka otwiera się widok całego portu i miasta, ale te góry ledwie okrzesane, przykr± pochyło¶ci± odstręczaj± przychodniów.

¬ródło: Opis podróży do Gdańska w roku 1803 odprawionej [w:] Nowy Pamiętnik Warszawski R. 16 (1804), X-XII s. 213-232, 343-350, [za:]
Irena Fabiani-Madeyska, Odwiedziny Gdańska w XIX wieku. Z relacji polskich zebrała Irena Fabiani-Madeyska
Gdańskie Towarzystwo Naukowe Gdańsk 1957
s. 26.

1827
TADEUSZ KRĘPOWIECKI

...jad±c droga o mile od Gdańska przybywamy do wsi zwanej Oliw±.

Chc±c mieć w całej widowni te przyjemn± okolicę wst±pili¶my na górę Karlsberg [=Pachołek]. Jest ona objęta w ogrodzie, a droga do jej wierzchołka wokoło id±ca jest przyjemna przechadzk±; na szczycie odbywaj± się rozmaite zabawy. Stamt±d oko bł±dzi swobodnie po okolicach tej urozmaiconej krainy, widzi wysokie wieże Gdańska, port, morze, wzgórza, a pod sob± w położeniu krętym i lekko spadzistym Dolinę Przyjacielsk± [powinno być: Dolinę Rado¶ci = Freudental] i Dolinę Szwabsk± [powinno być: Dolinę Szwabego = Schwabental], zasypane murowanymi domami tworz±cymi wie¶ Oliwę. Wie¶ ta dotyka drogi i ci±gnie się aż do morza, lubo droga na parę tysięcy kroków oddalona jest od niego.

W¶ród tych zabudowań jak ojciec wszystkich wznosi się klasztor Oliwy. Budowa jego obszerna lecz skromna obejmuje ko¶ciół, mieszkanie dla księży i pałac opata z ogrodem.

Słodko nam było znaleĽć w tym miejscu zakrystiana [Ludwika] Ostrowskiego, Polaka. Syn jego [Franciszek Ostrowski] jest księdzem w tymże klasztorze. Widz±c żwawego i czerstwego ojca spodziewali¶my się, że syn jego jest jeszcze młody. Młoda wprawdzie miał postać i rzeĽwo¶ć, gdy¶my go ujrzeli, ale nam powiedział, że już lat sze¶ćdziesi±t kilka liczy, a włos jego siwy kazał dać wiarę słowom. Wewnętrzny skład ko¶cioła, podobnie jak zewnętrzny, jest skromny: po bokach s± kaplice i ołtarze, przed wielkim ołtarzem stoi trumna z czarnego marmuru na podstawie wykuta, ozdobnego kształtu. Jest to pomnik dla dobroczyńców ko¶cioła tego. Pod ni±, jak mówi±, spoczywaj± zwłoki księcia Subisława, założyciela tego klasztoru

Na ścianach przed tymże ołtarzem w naturalnej wielkości odmalowani założyciele i dobroczyńcy kościoła; i tak, po lewej stronie a prawej od ołtarza jest Subisław z podpisem: Ill. Princeps dux Pomeranorum Subislaus senior per R. D. abbatem Colbacensem baptisatur et hanc Olivam Cistercien ordinis Monachis ex dieto Colbacen monrio assumptis fundat. A. MCLXX. Dalej Samborius-Mistvinus Suantopolcus-Mistvinus ultimus. Steptianus uważani za założycieli; za dobroczyńców zaś Przemysław II, Wacław, Łokietek, Waldemar margrabia brandeburski, mistrz Krzyżacki Winricus Kniprode, Kazimiera III i Zygmunt III. Rzecz osobliwsza, że mistrz krzyżacki znalazł się miedzy dobroczyńcami kościoła Oliwskiego. Zwykle ci panowie byli nieprzyjaciółmi tego cokolwiek nie ich było.

W refektarzu większym jest poczet wyobrażeń opatów tego klasztoru. Najpierwszym był Dytmar [=Dithard] Kolbaceński, który w r. 1170 Subisława Xi [...] Oliwie, których opatem pierwszym był tenże Dytmar Kolbaceński. Między nimi jest kilkunastu Polaków, z których Dąbrowski był nawet zaszczycony paliuszem. Dawid Konarski zgromadził te obrazy o których wspomniałem, oraz inne przedstawiające spalenie kościoła przez pogan, wymordowanie xięży; jego kosztem takze zrobiona jest trumna o której nadmieniłem. Dawid Konarski był z rzędu 41szym opatem, - z Kanonika Krakowskiego i Warmińskiego obrany 1589 r. umarł w 1616 r. dnia 17 Maja. Za staraniem Zygmunta IIIgo dostał infułę, i odtąd wszyscy opaci są infułatami. Dzisiejszym jest X. Hohenzollern biskup warmiński.

Zdziwiła mnie trupia głowa wymalowana na obrazie wystawiającym opata Schleff, który .r. 1549 był obrany. Powiedziano mi, ii on czynił tajemne kroki do zniesienia klasztoru j przejścia na luterską wiarę. Zamach się wydał i on miał zostać ścięty.

Obok drzwi do tego refektarza w murze wstawiony kamień marmurowy czarny, obwiedziony białym marmurem w płaskorzeźby, na wierzchu z takiegoż marmuru mitra, i róża zawiera złotemi głoskami następujący napis:

A. M. D. C.
PAX PERPBTIM DURATURA. Inter regnum Poloniae ac confederatos S. Caesar.m Mtem. et Ser.mm Elect.em Brandebenb.cu ex una Tum inter Regnum Sueciae ex altera parte Mediante Christi mi Regis Legato Ecclam . Regente S.Smo D. N. Alexandro VII Impe.um Rom.m Leopoldo I.mo Regnu Polae Casimiro IV.o CONCLUSA IN OLIVA, Sub Rmo Praesule Alexandro Kesowski 3 May ipso scilicet die. S. Alexandri Pontificis Anno quo Pax MoDo CLaret

W mniejszym refektarzu pokój oliwski byi zawierany. Dia zachowania pamlatki jego wymalowane byiy dwie złączone dionie, z pomiedzy których wychodziła gałązka oliwna: jedno ramie byio granatowe, a drugie czerwone; pod niemi godła wojenne i napis, z którego kilkanaście liter pozostało.
Na drugiej ścianie następujacy znajduję się napis:

OLIVA
Anagramma
VIOLA
Sanant non Violant Violae fecit Oliva
Languenti Patriae dum medecina fuit
Leniit, haut laesit: non punxit at unxit Oliva
Fructus non luctus flosculus illa dedit
Hinc oleum vitae dulcissima pharmae ab ista
Pax sumpsit viola quae violata fuit
Anno quo
paX MoDo CLaret [...]

Ogród nie jest okazały, w sposobie włoskim urz±dzony. Od pałacu idzie nadzwyczaj wysoki szpaler; podobnej wysoko¶ci drzew nigdy widzieć nie można u nas. Szpaler ten jest wyci±gnięty w stronę morza. Kiedy kto stanie przed pałacem, oko doznaje pięknego złudzenia: zdaje się bowiem, jak gdyby szpaler w morze zachodził a przesuwaj±ce się okręty na tej szczupłej widowni wydaj± się jak postacie z czarnoksięskiej latarni.

Kościół ten doznał nieszczęśliwych kolei, wystawiony będąc na łup pogan i Krzyżaków. Gdańszczanie nawet raz go zniszczyli. Roku 1224 27 września, uprowadzeni bracia przez pogan prusaków Pomezanami zwanych pomordowani zostali. Ci sami Pomezanie roku 1234 mszcząc się na Świętopełku, który pomagając Krzyżakom zbił ich nad rzeką Sirguna (dziś Sorge), zniszczywszy kraj jego własny, gdy Gdańska dobyć nie mogli, Wpadli do Oliwy, kapłanów wymordowali i klasztor spalili; o czem następujący napis na tablicy w kościele wspomina: Pruteni Warmienses (powinno być Pomesanienses) Olivam combuserunt, sex Laicos fratras sive Conversos cum altiis XXXIV miltibus, quos Dux Swantopolcus ad defensionem Monasterii reliquerat, igne et gladio miserabiliter interimerunt.

¬ródło: Przejażdżka w Prussach polskich [w:] Kolumb R. 2 (1829), t. V, s. 169-189, 225-245, 316-327

1844
AUGUST MAKSYMILIAN GRABOWSKI

Bardzo rano nazajutrz wyszedłem do Oliwy. Któryż Polak nie zna tego klasztoru, w którym znalazły koniec nasze klęski długoletnie od Szwedów? Któryż przechodz±cy około posagu Zygmunta III w Warszawie nie przypomni sobie, że tam zaprzysi±gł on pacta conventa przedstawione mu przez posłów naszego narodu? Wielkie wspomnienia. Ów szum ¶wiatowy sprawiony tam przez zawieraj±cych te umowy wynagrodzonym jest religii dzisiejszym milczeniem więcej niż uroczystym, przerażaj±cym. Klasztor, jego mury ogromne s± wielkimi pustkami. Cystersom nie wolno powiększać swojego zgromadzenia: dwóch tylko z nich do swojej ¶mierci broni± te mury od zapieczętowania [o ostatnich cystersach - por. relacje poniżej].
[...]
Klasztor za¶ poważny, dwuwieżowy, długi i czysty stoi pod gór± okryt± lasami; niegdy¶ zapewne i on sam był w lesie. Szkoda, że jest w dole, bo ko¶ciół powinien być jak najwyżej, powinien błyszczeć dla pobożnych; dzwon jego dalej byłby słyszalnym.

¬ródło: Podróż do Prus, Paryż 1859 [za:]
Irena Fabiani-Madeyska, Odwiedziny Gdańska w XIX wieku. Z relacji polskich zebrała Irena Fabiani-Madeyska
Gdańskie Towarzystwo Naukowe Gdańsk 1957
s. 134-135.

1856
JAN PAPŁOŃSKI (1819-1885)

Z okolic Gdańska słynnych sw± piękno¶ci± na ¶wiat cały, najpowabniejszym jest Opactwo Oliwskie, a winno ono interesować publiczno¶ć polsk± [...]. I dzi¶ jeszcze co niedziela w jednej, a największej kaplicy, Panny Maryi, opowiadanym jest Słowo Boże w języku polskim. [...]

Historia Opactwa wypisana jest w jego pomnikach, nagrobkach, malowidłach, portretach i na koniec w aktach klasztornych, które obecnie znajduj± się w Archiwum gdańskim pod tytułem Olivensia.
[...]
Ostatni akt jest rozkaz gabinetowy z dnia 1 listopada r. 1772, którym klasztorowi dobra zabrane i tylko połowa dochodów na utrzymanie księży przeznaczon± została.

[...] Ostatnim z przyjętych do zakonu członkiem, który w Oliwie nowicjat odbywał, był ks. Wojciech Liskowski. Ostatnim opatem z zakonu cystersów był zmarły w r. 1782 ks. Hiacynt Rybiński. [...] W roku 1831 klasztor został zniesiony [...]. Przy zniesieniu klasztoru było jeszcze przy życiu pięciu cystersów: przeor [Jan] Blum, który żył jeszcze dwa lata i był proboszczem parafii oliwskiej, ojciec [Jacek] Durand, senior Franciszek Ostrowski, laik Ludwik Ostrowski, zmarły w 92 roku życia, i ojciec [Ludwik] Lamshoeft, ostatni z Mohikanów, zgasły z r. 1841. Dzi¶ główna ¶wi±tynia jest ko¶ciołem parafialnym katolickim, ko¶ciółek za¶ ¶w. Jakuba obrócono na ewangelick± ¶wi±tynię.

¬ródło: Listy z zagranicy [w:] Gazeta Warszawska, R. 1856, nr 192, 193 [za:]
Irena Fabiani-Madeyska, Odwiedziny Gdańska w XIX wieku. Z relacji polskich zebrała Irena Fabiani-Madeyska
Gdańskie Towarzystwo Naukowe Gdańsk 1957
s. 146


www.trojmiasto.pl
do góry
Autor: Adam Kromer
(Zapraszam też na moj± stronę po¶więcon± heraldyce)